L i n k i

Bajki Psychologiczne
Biblioteka Na Koszykowej
Cervantes
Charaktery.PL
Chińskie Ciasteczko
Enemef
FilmMusic
FilmWeb.PL
Horoskop
Horoskopy
Ikea
Infor
I-Cing
Jak Popełnić Samobójstwo
Kopalnia Wiedzy
Kubuś Puchatek
LP
LP 2
LP-Zion
Mapa
Master Sport
MBank
Meble Na Zamówienie
Miejski Słownik
Nonsensopedia
Nowa Alchemia Blog
Ownlog.Com
Photo Bucket
PKP
Poczta
Policz.Pl
Ponton.Org
Portal Wiedzy
Program TV
Psychologia
QQWeb
Synonimy
Tarot
Urząd Ochrony Konkurencji I Konsumentów
Warsztaty Psychologiczne
Wikipedia
Winamp
Wkurzony Chemik
Włatcy Móch
Zegar
Zegar Śmierci
ZTM



A r c h i w u m

2018
august
july
june
may
april
march
february
january
2017
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2016
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2015
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2014
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2013
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2012
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2011
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2010
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2009
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2008
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2007
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2006
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january






blog.pl


formatowanie dysku zakończyło się sukcesem
jak miło
01.08.2006 :: 00:56 skomentuj (2)

***

nie mam siły opisywać co sie działo przez ostatni miesiąc. można stwierdzić że przez ostatnie ponad dwa tygodnie chodziłam po sklepach w poszukiwaniu sukienki na wesele siostry.
teraz nie będę się w to wgłębiać, ponieważ pochłania mnie euforia

co dziś osiągnęłam:
*kupiłam sukienke, której przez miesiąc nie było w Zarze i w końcu ją sprowadzili. w ostatnim momęcie. jeździłam na każdą dostawe a jej nie było. dziś pojechałam, tak dla formalości żeby sprawdzić że jej nie ma... dosłownie mnie zamurowało jak ją zobaczyłam... a jechałam do Nadarzyna po jakieś badziewie (gdzie zgubiłam wczoraj kochaną parasolke) i tak że to po drodze to jeszcze sprawdze że jej na pewno nie ma...
*kupiłam buty na... na 9 centymetrowym obcasie... i są wygodne... znaczy się okaże dopiero na kamiennej posadzce kościoła... bo na tańczenie się nie nastawiam... chociaż kto wie...
*zabuliłam za jakieś wkładki do butów żeby stópki nie bolały (pzry tych obcasach)...
*poszłam nawet do optyka żeby mi wyprostował okulary (które od przyjazdu z nad morza nie mieściły się w pudełeczku :D)
*mam Internet Explorera, a także Opere, więc udało mi sie w końcu zalogowac na stornce ze zdjęciami z imprezki

a do tego jeszcze na wesele będę mieć:
*zajebiste loczki
*zajebnisty makijarz (chyba że go wizarzysta zjebie, ale wtedy to ni grosza nie dostanie)
*zwędziłam już od siosty lakier
*no i koraliki mi pożyczyła

teraz jeszcze (w bucikach żeby się przyzwyczaić) poukładam sobie rzeczy w pokoju, co by się matka już nie czepiała
nie fajna jest opcja że Kaśka już nie jest z Belgi, tylko chyba w Paryżu czy tam w Hiszpani i nie ma już tam najprawdopodobniej neta. nie widziałam jej już ponad miesiąc ale przynajmiej gadałyśmy, a teraz zero kontaktu będzie ;(

nie pamiętam już tego że przez ostatnie dwa tygodnie miałam taki zapiepsz po sklepach... wszystko przeszło
cały czas nie moge uwierzyć że dziś ta sukienke przyszła...

obejrzałam wczoraj "Nieodwracalne", mocny film. naszło mnie przez to zeby znowu obejrzeć "Requiem For A Dream", tylko kawałek obejrzałam ale znowu za to ścieżke dźwiękowa ściągam.
10.08.2006 :: 18:47 skomentuj (1)

***

minęło trochę czasu, a czym jest więcej czasu wolnego tym mniej chce się cokolwiek robić
przez dwa dni nocował u mnie brat z młodszym bratem. po pierwszej nocy miałam niezłego doła. cóż tak bywa, na szczęście już przeszło (nie do końca co prawda, ale wymazanie z pamięci niektórych wydażeń jest nierealne).
osobiście po weselu uważam, że Luksusowa jest okey. a po niedzieli twierdzę, że nie kupię już Maximusa (plastikowy korek, zepsuty dozownik...)... na drugi dzień wypiłam Reddsa (mniam) i po parę łyków Gingersa Cynamonowego i Imbirowego (dziwny w niefajny sposób :/) nie udało mi się ich wypić
Martoon namówiła mnie żebym obejrzała Czerwonego Kapturka w wykonaniu Ani Mru Mru. tej dziewczynie zawdzięczam już drugie zainteresowanie (dzięki Gosiu). środę spędziłam na oglądaniu kabaretów. na wieczór wyszłam do sklepu po biszkopty i zaszyłam się na jakieś pół godzinki w parku (czekając na Byczego Marta, który nie odbierał jak zwykle telefonu i się nie zjawił. bywa i tak. rano doszła do mnie dopiero informacja why)
po przygotowaniach do wesela została mi chęć do czytania ksiażki. mam w posiadaniu Cień Wiatru. o czym opowiada pisać nie będę, ponieważ skoro ktoś wchodzi na mojego bloga to oznacza, że w googlach może tytuł wpisać i recenzje pewnie uzyska. wciągnęła mnie nawet, ale czy całą przetrwam to się dopiero okaże.
chatka wolna od teraz do niedzieli, ale co z tego skoro nie ma co robić, i nie ma kasy na browarka nawet... siostra wyjeżdża gdzieś służbowo, ludziska się nie odzywają... górka, dołek, górka i znowu dołek... zaproszeń również brak...
zrzucałam przybyłym do mnie, klucze od mieszkania żeby nie schodzić i nie otwierać bramki do osiedla. tak jak to klucze Gerdy mają do siebie, jak się "zarysują" to nie dziłają, tak własnie mojego nawet nie mogę do zamka teraz wsadzić :/... do moich zdolności zaliczam jeszcze wsadzenie około metra kwadratowego wykładziny do pralki i upranie jej, nie wyszło tak źle - troszke pognieciona na początku była (ale mama nie zauważyła różnicy, zajęta była pogniecionym obrusem)... klawiaturze też przydałoby się znowu czyszczenie
ma odbyć się spotkanie klasowe z gimnazjum, spoko pomysł ale wykonanie średnie (02.09.06 metro Ursynów godzina 14) czy zapraszając 1/3 klasy, można w ogóle nazwać spotkaniem klasowym? :/

dodatkowo wtrącę zdanie z Cienia Wiatru: "Iberyjski dewot jest w stanie chronicznej biegunki."
jedno "wolne tłumaczenie" tego zdania dostałam od Basi ;] zgadza się w zupełności, ja bym na to nie wpadła, w komencie proponuję wpisać własną interpretację owego intrygującego mnie wcześniej zdania. co ciekawsze pewnie jeszcze umieszczę (dla mnie)...

...
"- Nie lubi pan kina, Fermin?
- Szczerze? Mnie tam ta siódma muza ani gnębi, ani grzeje. W moim odczuciu jest jedynie pożywką służącą do ogłupiania i otumaniania ludzi, znacznie gorszą od piłki nożnej czy walki byków. Kinematograf został wynaleziony ku rozrywce niepiśmiennych mas, i w ciągu pięćdziesięciu lat niewiele się tu zmieniło.
Cały ten oziębły stosunek zmienił się drastycznie w dniu, w którym Fermin Romero de Torres odkrył Carole Lombard.
- Co za biust, Jezus Maria, Józefie święty, co za biust! - wykrzyknął w trakcie projekcji na cały głos. - To nie cycki, to dwie karawele!...
...Fermin Romero de Torres... Zatracił się całkiem w łagodnym falowaniu owego cudownego dekoltu. Z błogim uśmiechem na twarzy, z oczami upaćkanymi technikolorem. Kiedy po seansie wracaliśmy Paseo de Gracia, zauważyłem, że nasz bibliograficzny detektyw wciąż nie umie wyjść z transu."

to że mózg męski funkcjonuje inaczej od damskiego, wiedziałam od dawna. ale dopiero wczoraj przekonałam się że to prawda (jaki to ból).
jeśli zadaje się dziewczynie jakieś pytanie (które może być troche niezręczne), i odpowiada "może" zazwyczaj oznacza to "tak".
myśląc logicznie (damsko) raczej z zaprzeczaniem nie ma problemu, a potwierdzić jakiś niezręczny temat nie jest łatwo - mała konkluzja
24.08.2006 :: 16:31 skomentuj (3)

***

dziękuję osobie która spędziła ze mną cały piątkowy dzień... to było słodkie...
poznałam nowe okolice i autobusy. już nowe przesiadki wymyśliłam. teraz już nawet do Inspirejszyn jest blisko :D
sobotę przespałam prawie do 11. do 15 przesiedziałam przed kompem chyba (niewiele zrobiłam bo się nie dało... no i Byczy Mart wpadł na chwilę). później wyszłam z domu żeby lokatorom dać klucze. wróciłam i pojechałam rowerkiem (dziwny zbieg okoliczności prawda) do siostry na Jelonki podrzucić płytkę ze zdjęciami. zajebistymi zdjęciami, ale tylko na trzech jestem, z czego na jednym widać mą twarz, na drugim wszystko oprócz twarzy i to z daleka, a trzeciego nie skomętuję. po 21 byłam w domciu, ledwie na górę wlazłam. miałam po 12 pójść lulu, ale normalnie dzieki dwóm osobom przesiedziałam dłużej. od 11 ledwie na ślepia patrze, ale siedzę dalej, a Adzie napisałam że od 8 może mnie budzić... w akcie desperacji mogę telefon wyłączyć, tak jak ona to uczyniła (chwile wcześniej wysyłając mi smsa z prośbą - i nacięłam się na sekretarkę... shit :/)
no i po drodze nawet łaskawie podjechałam pod Cervantesa i zobaczyłam o której jest rozpoczęcie :D normalnie o 9 dla wszystkich klas :P
chyba zostało wykrakane, że komp nie bedzie mi działał. ześlimaczenie neta po prostu pojawiło się z powietrza. mam nadzieję, że jeszcze pare rzeczy o których była mowa, również się nie wydarzy (no te negatywne, pozytywne niech bez problemu)
27.08.2006 :: 03:28 skomentuj (3)

***





| Lay&html by Misuri dla www.szablonart.za.pl |